P.O.V. Selena ~
Jak zwykle się spóźnię. - Krzyczałam na siebie w myślach, zakładam właśnie trampki gdy z kuchni wychodzi moja mama trzymająca babeczkę z bitą śmietaną oblizałam usta jak dawno nie jadłam czegoś słodkiego..ba jak dawno nie jadłam.
Selena jesteś silna. Pamiętaj musisz być chuda.
Mój wewnętrzny głos miał rację jestem za gruba, zawsze byłam gruba do 14 roku życia nazywali mnie Fatlena niby nic takiego zwykłe dziecięce uwagi ale to mnie niszczyło miałam dość głupich komentarzy.
" Nie martwcie się nad basenem, jak zaczniecie się topić złapcie się Fatleny ona wypływa na powierzchnię"
" Fatlena powiedz wchodzisz już w spodnie ciążowe swojej mamy..? "
" Wiecie co Fatlena jest tak okrągła że możemy zamiast piłką grać nią"
Zawsze smutki topiłam w jedzeniu i to był mój błąd zaczęłam nie jeść a moja mama wysłała mnie na terapię.
Tam poznałam Effy która wytłumaczyła mi w co się wplątałam i że teraz mam przyjaciółkę w głowie która będzie mi mówiła że nie mogę jeść będzie moją silną wolą, i tak się zaprzyjaźniliśmy tylko brat Effy bardziej się nią interesuje i wyszła z tego a moja mama mnie całkowicie olewa.
- Selena..!! - krzyknęła a ja oprzytomniałam popatrzyłam na nią..
- Co.? - zapytałam wstając, ona zmierzyła mnie od stóp do czubka głowy i zrobiła zniesmaczoną minę.
- Zjedz babeczkę, jesteś za chuda ludzie pomyślą że masz jakąś chorobę jak tamta głupia Effe - popatrzyła na nią wściekła, chciałam wykrzyczeć że tak mam ale tylko wysyczałam przez zęby.
- Effy..ona ma na imię Effy..- moja matka zrobiła zdziwioną minę - zresztą zaraz się spóźnię.
Wybiegłam jak najszybciej z domu, wskoczyłam na rower i pojechałam w stronę szkoły która jest tylko 10 minut oddalona od mojego domu.
Wpadłam zdyszana do sali tańca, gdzie wszyscy czekali przed lustrem, widać było że są nie wyspani i źli.
- Ja przeprasza..- zaczęłam się tłumaczyć ale przerwała mi Katy.
- Dziś nie czekamy na ciebie tylko na jebanego Stylesa - powiedziała wywracając oczami a ja odetchnęłam i rzuciłam swoją torbę w kąt., zawsze czekają na mnie a dziś czekają na naszego instruktora z którym od dłuższego czasu kręciłam co ja gadam w sumie to ze sobą chodzimy. Postanowiłam sprawdzić czy nie ma go w swoim biurze, nie wiedziałam że nie powinnam tego robić. Nie miałam pojęcia że to co zobaczę zniszczy wszystko. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam tam Harrego obściskującego się z moim kolegą z zajęć z Oliverem, na mój widok odskoczyli od siebie. Byłam zdruzgotana ale jak na razie czułam tylko wściekłość i obrzydzenie.
- Ty..- powiedziałam a mój głos niebezpiecznie drgał.
- Seluś ja - zaczął ale mu przerwałam machnięciem ręki.
- Nie Selusiuj mi tu..Ty jesteś pieprzonym gejem - krzyknęłam ze łzami w oczach. - To ohydne i obrzydliwe.
- To nie tak - wyjąkał poprawiając swój sweter, zauważyłam że na jego kanapie panuje nie ład, ledwo powstrzymałam odruch wymiotny na myśl o tym co bym zobaczyła gdybym weszła szybciej.
- Mówiłeś że mnie kochasz. Mówiłeś że tylko mnie. Ale widać że nie i już wiem dlaczego nie chciałeś się ze mną przespać, wmawiałam sobie że to moja wina ale to była twoja wina..!!! Jesteś pieprzonym gejem..!! - krzyczałam coraz głośniej chłopa się zezłościł podszedł do mnie i popchnął na ścianę.
- Nie jestem gejem - wyszeptał mi do ucha, a ja przegryzłam wargę żeby nie zwymiotować, teraz budził we mnie odrazę.
- To jak wytłumaczysz to że się pieprzyłeś się z Oliverem..? - zapytałam odpychając go od siebie.
- Ja tylko..- podrapał się po karku.
- Powiedz mi czy byłeś ze mną tylko po to żeby udowodnić że nim nie jesteś..? - zapytałam mając cichą nadzieję że powie nie ale on tylko milczał. - Tak myślałam.
Powiedziałam zawiedziona i wyszłam trzaskając drzwiami, byłam roztrzęsiona mój chłopak okazał się gejem. Wiedziałam że tylko jedna osoba może mi pomóc i tą osobą była Effy, napisałam jej sms żeby jak najszybciej przyszła na zajęcia. Nie mogłam wejść w takim stanie na zajęcia więc poszłam do szatni żeby trochę ochłonąć, przyłożyłam głowę do zimnej szafki i zamknęłam oczy, to było za dużo.
- Pieprzony gej - szepnęłam pod nosem, na te słowa poczułam silny ucisk na ramieniu natychmiast się odwróciłam i stanęłam oko w oko z Oliverem który był ode mnie wyższy i silniejszy.
- Powtórz - warknął łapiąc mnie za ramiona i mocno ściskając sprawiając mi przy tym ból.
- Pieprzony gej - powiedziałam ostrzej a on uderzył mną o szafki cały czas trzymając za ramiona.
- Spróbuj komuś o tym powiedzieć..- wysyczał mi prosto w twarz przy okazji spluwając, skrzywiłam się z obrzydzenia.
- Powiedzieć o tym że lubisz wsadzać swojego kutasa do dupy Harrego..? Stary wszyscy już o tym wiedzą - usłyszałam pewny siebie głos Effy .
Chłopak mnie puścił a ja osunęłam się na ziemię, schowałam głowę w swoich ramionach a kolana podciągnęłam pod głowę.
- Nie wierzę ci - usłyszałam głos Olivera na co podniosłam głowę.
Przyciskał za szyję Effy do ściany i groził jej na co ona wywracała tylko oczami, cenię ją za tą odwagę.
- Wiesz takiego bezmózga pokocha drugi bez mózg którym jest Styles - powiedziała cicho, wiedziałam że w mówieniu przeszkadza jej ręa Olivera która zaciskała się na jej szyi.
- Co może wiedzieć o tym taka szmata..? - zapytał a ona tylko się uśmiechnęła, zaczynało brakować jej oddechu.
Nagle do sali wszedł Maxxi na którego Oliver nie zwrócił uwagi, chłopak podszedł do niego i postukał go po ramieniu gdy ten się odwrócił Maxxi uderzył go z pięści w twarz. Effy została puszczona i choć miała trudności z oddychaniem stała z podniesioną głową, spojrzała na bijących się chłopaków i się uśmiechnęła, Maxxi uratował Effy i bije się za Effy i Effy jest z tego zadowolona taka jest kolej rzeczy.
Gdy Maxxi skończył go okładać Oliver wybiegł z sali trzymając się za nos. Effy uśmiechnęła się pokrzepiająco i podeszła do mnie pokazując Maxxiemu pięć palców co pewnie oznaczało że przyjedzie do niego za 5 minut.
- Wszystko dobrze..? Co za głupie pytanie przecież wiem że nie - powiedziała siadając obok mnie i wytarła moje łzy.
- Mój chłopak okazał się gejem - powiedziałam przez łzy, a ona mnie przytuliła.
- Wygarnęłaś mu choć..? - zapytała z nadzieją.
- Trochę tak, Ale ty zrobiłabyś to lepiej. Effy ty jesteś odważna ty nie boisz się niczego dlaczego ja się boję..? - zapytałam wycierając skrawkiem bluzki łzy.
- Selena Odwaga to nie brak strachu lecz uczucie że jest coś ważniejszego niż strach. Ja też się boje ale wiem że ten strach minie -powiedziała dziewczyna wstając wyciągnęła do mnie rękę -Będziesz się trzymać.
Pokiwałam głową i wstałam poprawiając bluzkę, dziewczyna ścisnęła moją dłoń i wyszła a ja za nią nie miałam zamiaru wracać na zajęcia i nie mam zamiaru tam w ogóle wracać.
- Selena żyjesz jakoś.? - zapytał mnie Maxxi który znalazł się obok mnie.
- Effy już poszła - powiedziała odwracając wzrok, chłopak złapał mnie za ramię lecz delikatniej niż Oliver.
- Pytam się o ciebie. - odwróciłam się w jego stronę, popatrzyłam mu w oczy i zachwyciłam się ich błękitnym kolorem.
- Jak mogę żyć jeśli okazało się że mój chłopak jest gejem a był ze mną tylko po to żeby go nie podejrzewali. Pieprzonym gejem - powiedziałam i znów z moich oczu popłynęły łzy. Maxxi nic nie mówiąc objął mnie a ja zamknęłam oczy wdychając jego zapach, pachniał perfumami i czymś słodkim staliśmy tak dopóki się nie uspokoiłam.
- Ale nie zareagowałabyś tak mocno gdyby się okazało że zdradza cię z dziewczyną prawda - zapytał patrząc mi w oczy, speszyłam się i spuściłam wzrok nie odpowiedziałam - Nie wiem co boli cię bardziej to że zdradził czy że okazało się że jest gejem.
- Że jest gejem jasne..?!! Czuję się gorsza bo wybrał jakiegoś pedała zamiast mnie.. - krzyknęłam na niego a on nic nie odpowiedział tylko pokiwał głową.
- Trzymaj się Gomez i powiedz Effy że spotykamy się po szkole.- powiedział i odszedł.
Pewnie zastanawiacie się czy boli mnie to że Effy zawsze jest na pierwszym planie.? Boli mnie to strasznie bo ja często jestem niewidzialna ale ona taka jest nie stara się a ma wszystko co chcę gdy ja muszę na to ciężko pracować. Dlaczego się przyjaźnimy.? Bo Effy pod tą warstwą obojętności, zła i zimna jest naprawdę dobrą przyjaciółką jej słowa mogą naprawdę dodać ci sił i zawsze możesz na nią liczyć.
*
Wchodziłam właśnie na boisko gdzie mamy mieć ostatnią lekcję W-F, na środku boiska stała Effy i Harry którzy zaciekle się kłócili a obok nich zebrał się spory tłumek gapiów, najdziwniejsze było to że Luke chłopak którego Effy nie trawi trzyma ją za ramię. Jak najszybciej do nich podeszłam by usłyszeć ich rozmowę.
- Nie będziesz mi rozkazywał pieprzony pedale - krzyknęła moja przyjaciółka a wszyscy popatrzyli na Harrego.
- Jestem kapitanem drużyny więc chyba mogę - powiedział unosząc wysoko głowę.
- Jedynie co możesz to wsadzać w dupę - warknęła dziewczyna plując mu pod nogi.
- Co ty możesz wiedzieć..?! - zapytał z ironią.
- To że jesteś gejem..!! - krzyknęła dziewczyna a uśmiech Harrego zniknął.
- Nie będziesz w drużynie za swój nie wyparzony język - warknął chłopak na co Effy zrobiła się czerwona.
- Jestem najlepsza..!! - krzyknęła a Luke złapał ją za ramię i nadgarstek.
- Najwidoczniej nie - usłyszałam irytujący głosik Jade. - Jeżeli wyleciałaś z drużyny a jeżeli wyleciałaś to musisz ćwiczyć na w-fie.
- Nie wtrącaj się dziwko - warknęła Effy w stronę Jade.
- To przykre Effy będziesz musiała pokazać swoje pocięte nóżki i posiniaczone rączki - powiedział Harry z wyższością. Na te słowa Effy się na niego rzuciła, a Jade widząc to też się dołączyła. Musiałam jej pomóc niewiele myśląc rzuciłam się na plecy Jade i zaczęłam ją okładać po głowie.
- Zostaw moją przyjaciółkę szmato..! - dziewczyna mnie z rzuciła i zaczęłyśmy się okładać pięściami.
Do bijatyki dołączył się najpierw Oliver który uderzył Effy w plecy na co rzucił się na niego Luke, później Tomilson, Horan, Irwin jej brat Calum i Carolin rzuciła się w tłum ciał. Z przeciwnej strony rzucili się kumple Harrego i parę kumpli Olivera a do tego Perrie i Michael. Za bardzo nie wiedziałam co się dzieje bo byłam zajęta ciągnięciem za włosy Jade. Musieliśmy przerwać gdy na boisko wybiegła wicedyrektorka i pan z w-fu, zaczęli nas rozdzielać i wysyłać do gabinetu dyrektora. Gdy siedzieliśmy czekając aż z gabinetu wyjdzie Styles oceniałam stan moich przyjaciół. Effy miała rozciętą wargę i brew, z nosa Caroline lała się krew a Niall i Louis mieli parę siniaków na twarzy i rozcięte kostki. Przerażając było to że się uśmiechali i to szczerze.
- To było epickie - powiedział Louis rozkładając się na krześle.
- Oliver dostał tyle razy po pysku że już się nie uśmiechnie - powiedział Ashton, zauważyłam że Luke siedział w ciszy obok Effy nawet na nią nie patrząc.
- Selenka zadziwiłaś mnie tym że się dołączyłaś. - powiedział Horan, jego z naszego grona najmniej lubię ale muszę go tolerować bo kręci z Effy trochę bardziej.
- Co wy się tak z tego cieszycie.? - zapytałam ignorując jego słowa.
- Effy cię nie wtajemniczyła.? - zapytał ponownie Horan a ja popatrzyłam pytająco na przyjaciółkę.
- Byłam pewna że w to nie wejdzie - powiedziała Effy wzruszając ramionami.
- W co.? - zapytałam już zdenerwowana.
- Musieliśmy sprowokować do kłótni Harrego i Effy ale on sam zaczął więc to mieliśmy z główki. Effy krzyknęła że jest gejem ale nikt nie chciał jej uwierzyć dlatego Ashton kazał im zobaczyć że jeśli Effy się na niego rzuci pierwszy do pomocy się rzuci jego zabawka Oliver i miał rację. Teraz wszyscy wiedzą że są gejami i nie będą mieć życia za to co zrobili tobie i Effy. - powiedział Louis.
- Jak zwykle Effy - wymsknęło mi się na co wszyscy skierowali we mnie swoje spojrzenie.
- Co powiedziałaś..? - zapytała Effy obojętnym tonem.
- Że mogliście mi powiedzieć - powiedziałam modląc się w duchu żeby uwierzyli.
- Słyszeliśmy Selena. Ale nie wiem czy ty słyszałaś że to było dla ciebie - powiedziała Effy ściągając nogi z Nialla, przełknęłam głośno ślinę.
- Dziękuje - wyszeptałam zasłaniając się włosami, Effy wzruszyła ramionami i znów położyła nogi na Nialla i zapaliła papierosa.
- Pani Selena i Effy oraz pan Luke i Niall do dyrektora.- powiedziała sekretarka a nasza czwórka podniosła się z foteli i weszła do środka.
- Prosze prosze panna Effy to chyba już 2 raz w tym tygodniu - powiedział dyrektor a Effy uśmiechnęła się i usiadła na fotelu.
- Panna Selena to nie spodziewane - powiedział dyrektor wskazując mi drugi fotel. Miał rację nigdy nie trafiłam do dyrektora i nigdy nie dostałam uwagi.
- Horan to codzienność i..mój syn - powiedział dyrektor z rozbawieniem, wszyscy po za Effy popatrzyliśmy na Luka a on tylko powiedział.
- Hej tato - i usiadł obok Nialla.
- No dzieciaki powiedzcie mi czemu zaatakowaliście Harrego..? - zapytał dyrektor.
- Bo jest pieprzonym wykorzystującym dziewczyny gejem. - powiedziała bez skrupułów Effy.
- Effy nie tolerujesz gejów..? - zapytał z widocznym rozbawieniem dyrektor.
- Mam wielu przyjaciół homoseksualistów. Nie toleruje pieprzonych kłamców - powiedziała dziewczyna pochylając się w stronę dyrektora.
- Rozumiem. - powiedział dyrektor a ja przestałam go słuchać. Effy kogoś toleruje.? Effy nie toleruje ludzi a co dopiero gejów. To było dziwne i czemu ja nie znam tych znajomych..? Niall lekko mnie szturchnął a ja wróciłam do rzeczywistości.
- Dobra Harry dostał 3 tygodnie kozy po lekcjach. A ty Effy z Lukiem macie 4 tygodnie w soboty za to Selena i Niall tydzień w piątek i czwartek. Do widzenia - powiedział a my wyszliśmy z gabinetu.
Effy spojrzała na zegarek.
- Fuck! Muszę lecieć na spotkanie z Maxxim..
A ja poszłam do domu jak zwykle sama.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz