środa, 25 czerwca 2014

Day 003 ~

                                            P.O.V. Luke ~

Byłem wściekły na ojca. Kolejny raz truł mi że przez dziewczyny mam same problemy. Ale Effy to nie moja dziewczyna, my się nawet nie lubimy a co dopiero myśleć o chodzeniu. Dodatkowo powiedział mi że przynoszę same problemy i na Amy jego dzieci powinny się skończyć. Nie powiem za bolało mnie to ale to mój ojciec on zawsze taki jest. Wyszedłem z gabinetu trzaskając drzwiami i znieruchomiałem, na krześle siedziała Effy pstrykająca coś na swoim telefonie gdy uniosła wzrok zobaczyłem że ma zaszklone oczy, musiało mi się zdawać bo Effy nigdy nie płacze.
- Co tu robisz - zapytałem jednak nie uzyskałem odpowiedzi,  po prostu wstała i ruszyła do wyjścia a ja poszedłem za nią.
- Twój ojciec jest chory. Jak można coś takiego powiedzieć dziecku. Amy nie była lepsza była nawet gorsza. - Zatrzymałem się w pół kroku i spojrzałem na nią jednak ona nie patrzyła na mnie tylko przed siebie. Czy ona to powiedziała czy sobie to uroiłem?
- Czy lubisz swojego ojca?? - zapytała lekko przesyłając głowę dalej na mnie nie popatrzyła.
- Co cię to obchodzi Effy.? Przecież ciebie nic nie obchodzi - powiedziałem nie zbyt miło, wiedziałem że jej nie uważałem bo moje słowa po niej spływają.
- Ojciec to ojciec a twój cię kocha. Pamiętaj że nie ważne ile słów powie powinieneś się nad nimi zastanowić. - Powiedziała odwracając się i odeszła, zostawiając mnie samego i zdezorientowanego.
Sam  poszedłem do Ashtona który kazał natychmiast wpaść .
Wchodząc do mieszkania usłyszałem muzykę i wrzaski. Za drzwiami zobaczyłem pełno ludzi  trzymających czerwone kubki z piwem, choć na zegarze była  dopiero 17:30 wszyscy byli już nieźle wstawieni.
- Ashton impreza we wtorek i to o 17:30 .? - zapytałem opierając się o framugę drzwi do salonu.
- Stary Emilia...co zrobiła Emilia..?? A tak Emilia dostała 6 z plastyki  - krzyknął na cały głos, a ludzie zaczęli bić brawo.
- Jaka do kurwy  nędzy Emilia ? - zapytałem po raz kolejny ale Ashton się zachwiał i zwymiotował do wazonu więc nie uzyskałem odpowiedzi , skrzywiłem się z obrzydzenia i jak najszybciej odszedłem zostawiając go samego. W jego domu byli wszyscy z liceum i także parę jego znajomych z wyższych sfer jak on to mówi, miałem ochotę stąd wyjść ale gdy mignęły mi ciemne  włosy Effy  przed oczami zamierzałem iść za nimi. Doszedłem na taras gdzie dziewczyna stała rozmawiając z jakimś  chłopakiem, wydawała się zdenerwowana a ja jak ostatni idiota ukryłem się za drzewem i zacząłem podsłuchiwać.
- Nikodem nie wiem na co liczysz ale ja ci w tym nie pomogę - dziewczyna miała ochotę odpalić papierosa ale chłopak go jej wtrącił.
- Mówię ci że musisz mi pomóc, to tylko parę gramów - chłopak podniósł głos a Effy się skrzywiła.
- Po pierwsze nie krzycz na mnie. Po drugie sam to sobie trzymaj - powiedziała teatralnie wyliczając na palcach.
- Suka - warknął chłopak i ją mocno pchnął a ona poleciała na barierkę mocno o nią uderzając.
- To że ty wpieprzyłeś się w to gówno to nie znaczy że ja też muszę - zdziwiło mnie to że nie okazywała bólu choć musiało ją to koszmarnie boleć a w jej spojrzeniu migały ogniste iskierki.
- Kochanie pomagasz temu Hemmingsowi to pomóż mi - jego twarz była niebezpiecznie blisko, ona pomaga niby mi?? Niby skąd mogą wiedzieć że mam problemy z dragami.
- Nie pomagam mu - szepnęła marszcząc brwi.
- Kochanie wiem co robisz i znam każdy twój ruch - chłopak zacisnął rękę na jej ramieniu a ona syknęła z bólu.
- Radź sobie sam Tenison - chłopak się wkurzył a ja uznałem to za znak wkroczenia do akcji. Podszedłem do niego i bezceremonialnie uderzyłem go w kark na co on poleciał na ziemię.
- co do kurwy - jęknął a ja pochyliłem się nad nim.
- Wydaje mi się że ona nie chce z tobą gadać - powiedziałem a chłopak wstał wściekły i  wrócił do środka. Spojrzałem na Effy oczekując podziękowań lecz ona wydała się zła o co tu chodzi.?
- Och dziękuje ci Lukę że mi pomogłeś - powiedziałem za nią a później sobie odpowiedziałem - Nie ma za co.
- Och zamknij się - powiedziała przewracając oczami. - Nie prosiłam cię o pomoc to nie mam ci za co dziękować.
- Wydawało mi się że  potrzebować tej pomocy - Warknąłem robiąc krok do tyłu.
- Ale cię nie prosiłam więc nie oczekuj że ci podziękuje - Dziewczyna była wkurzona, A ja nie wiedziałem o co.
-Dobra jeśli tak nie potrzebujesz pomocy to ci nie  pomogę nara. - Odwróciłem się na pięcie i wyszedłem.
O co ona była zła przecież ja jej pomogłem. Gdyby nie ja to pewnie ten chłopak by ją uderzył. Spojrzałem na zegarek i była 18:54 kiedy ten czas tak szybko minął.?  Pożegnałem się z Ashtonem  i wróciłem do domu gdzie czekał  na mnie wściekły ojciec.
- O co chodzi? - Zapytałem kierując się do swego pokoju.  
- Spadaj gówniarzu, Mam zaraz ważne spotkanie - przewróciłem oczami. - Więc lepiej udawaj że cię nie ma.
Panie i panowie oto Hugo Hemmings ojciec który kocha bardziej prace niż twoje dziecko. Gdy wszedłem do pokoju zauważyłem na moim łóżku leżała biała koperta. Nie zaadresowana a w środku było widać dwie wypukłości. Otworzyłem kopertę a  z środka  wypadł list i woreczek amfetaminy. 

Drogi Luku. SŁYSZAŁEM o twoim problemie. Jeśli tak bardzo lubisz narkotyki to może je posprzedajesz bo dostałem cynka że brakuje ci hajsu. Do listu dorzuciłem woreczek amfy. Masz mi go sprzedać dziś o 22:43 obok starych magazynów. Jeśli tego nie zrobisz to twój tato dowie się jakiego ma beznadziejnego synka. 

Matko o co tu chodzi? Co ja komuś zrobiłem. Ale muszę to zrobić bo mój ojciec jak się dowie że mam problemy z narkotykami to mnie wydziedziczy.

    Popatrzyłem kolejny raz na zegarek była trzecia czterdzieści pięć obawiam się że to był żart ale minutę potem usłyszałem kroki  Odwróciłem się i  zobaczyłem kogoś kogo nie chciałem  zobaczyć.
- Ja pierdole ty mnie prześladujesz - powiedziała dziewczyna mieszcząc brwi.
- Co ty tu robisz? - Zapytałem ostro a ona wzruszyła ramionami.
- Przyszłam po coś co masz mi dać. - Podeszła do mnie a ze swojej kurtki wyjęła 100$.- Nie wiedziałam że dla niego pracujesz.
-  Dla kogo? -Zapytałem biorąc pieniądze a dając  jej biały woreczek. 
- A czyli jesteś kolejną zabawką - Powiedziała chowając woreczek do wysokich butów.
ʹ- Kogo zapytałem - a ona się roześmiała.
- Największego i  najlepszego dilera  na tym kontynencie. - otworzyłem usta wywołując u niej jeszcze większy śmiech.
- Wyplątaj się z tego jak najszybciej bo będziesz mieć przejebane  w życiu - wyszeptała zostawiając mnie samego w ciemnym zaułku.
Ruszyłem w kierunku domu rozmyślają o nikim innym jak o Effy, dziewczynie której nienawidzę. Effy od najmłodszych lat była tajemniczaͺ nie była również typową dziewczyną. Zawsze ubrana w ciemne kolory a najjaśniejszy kolorem jej ubioru był szary, nigdy nie płakała, nigdy się nie podawała. Kiedy coś jej nie wychodziło próbowała do skutku aż jej wyszło, broniła wszystkich w okół ale sama sobie nie dała pomóc . Mówiła prosto z mostu i nie przejmowała się konsekwencjami teraz jej tajemniczość nasiliła się a jej mówienie zmieniło się w dogryzanie, nie pomaga również ludziom raczej sprawia im problemy jedyne co zostało to jej zawziętość. Mam jedno pytanie kto tak zmienił Effy..!? 

piątek, 20 czerwca 2014

Day 002 ~

                      P.O.V. Selena ~


Jak zwykle się spóźnię. - Krzyczałam na siebie w myślach, zakładam właśnie trampki gdy z kuchni wychodzi moja mama trzymająca babeczkę z bitą śmietaną oblizałam usta jak dawno nie jadłam czegoś słodkiego..ba jak dawno nie jadłam.

Selena jesteś silna. Pamiętaj musisz być chuda. 

Mój wewnętrzny głos miał rację jestem za gruba, zawsze byłam gruba do 14 roku życia nazywali mnie Fatlena niby nic takiego zwykłe dziecięce uwagi ale to mnie niszczyło miałam dość głupich komentarzy. 
" Nie martwcie się nad basenem, jak zaczniecie się topić złapcie się Fatleny ona wypływa na powierzchnię" 
" Fatlena powiedz wchodzisz już w spodnie ciążowe swojej mamy..? " 
" Wiecie co Fatlena jest tak okrągła że możemy zamiast piłką grać nią" 
Zawsze smutki topiłam w jedzeniu i to był mój błąd zaczęłam nie jeść a moja mama wysłała mnie na terapię. 
Tam poznałam Effy która wytłumaczyła mi w co się wplątałam i że teraz mam przyjaciółkę w głowie która będzie mi mówiła że nie mogę jeść będzie moją silną wolą, i tak się zaprzyjaźniliśmy tylko brat Effy bardziej się nią interesuje i wyszła z tego a moja mama mnie całkowicie olewa. 
- Selena..!! - krzyknęła a ja oprzytomniałam popatrzyłam na nią..
- Co.? - zapytałam wstając, ona zmierzyła mnie od stóp do czubka głowy i zrobiła zniesmaczoną minę.
- Zjedz babeczkę, jesteś za chuda ludzie pomyślą że  masz jakąś chorobę jak tamta głupia Effe - popatrzyła na nią wściekła, chciałam wykrzyczeć że tak mam ale tylko wysyczałam przez zęby. 
- Effy..ona ma na imię Effy..- moja matka zrobiła zdziwioną minę - zresztą zaraz się spóźnię. 
Wybiegłam jak najszybciej z domu, wskoczyłam na rower i pojechałam w stronę szkoły która jest tylko 10 minut oddalona od mojego domu. 

Wpadłam zdyszana do sali tańca, gdzie wszyscy czekali przed lustrem, widać było że są nie wyspani i źli. 
- Ja przeprasza..- zaczęłam się tłumaczyć ale przerwała mi Katy.
- Dziś nie czekamy na ciebie tylko na jebanego Stylesa - powiedziała wywracając oczami a ja odetchnęłam i rzuciłam swoją torbę w kąt., zawsze czekają na mnie a dziś czekają na naszego instruktora z którym od dłuższego czasu kręciłam co ja gadam w sumie to ze sobą chodzimy. Postanowiłam sprawdzić czy nie ma go w swoim biurze, nie wiedziałam że nie powinnam tego robić. Nie miałam pojęcia że to co zobaczę zniszczy wszystko. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam tam Harrego obściskującego się z moim kolegą z zajęć z Oliverem, na mój widok odskoczyli od siebie. Byłam zdruzgotana ale jak na razie czułam tylko wściekłość i obrzydzenie. 
- Ty..- powiedziałam a mój głos niebezpiecznie drgał. 
- Seluś ja  - zaczął ale mu przerwałam machnięciem ręki. 
- Nie Selusiuj mi tu..Ty jesteś pieprzonym gejem - krzyknęłam ze łzami w oczach. - To ohydne i obrzydliwe. 
- To nie tak - wyjąkał poprawiając swój sweter, zauważyłam że na jego kanapie panuje nie ład, ledwo powstrzymałam odruch wymiotny na myśl o tym co bym zobaczyła gdybym weszła szybciej. 
- Mówiłeś że mnie kochasz. Mówiłeś że tylko mnie. Ale widać że nie i już wiem dlaczego nie chciałeś się ze mną przespać, wmawiałam sobie że to moja wina ale to była twoja wina..!!! Jesteś pieprzonym gejem..!! - krzyczałam coraz głośniej chłopa się zezłościł podszedł do mnie i popchnął na ścianę. 
- Nie jestem gejem - wyszeptał mi do ucha, a ja przegryzłam wargę żeby nie zwymiotować, teraz budził we mnie odrazę. 
- To jak wytłumaczysz to że się pieprzyłeś się z Oliverem..? - zapytałam odpychając go od siebie. 
- Ja tylko..- podrapał się po karku. 
- Powiedz mi czy byłeś ze mną tylko po  to żeby udowodnić że nim nie jesteś..? - zapytałam mając cichą nadzieję że powie nie ale on tylko milczał. - Tak myślałam. 
Powiedziałam zawiedziona i wyszłam trzaskając drzwiami, byłam roztrzęsiona mój chłopak okazał się gejem. Wiedziałam że tylko jedna osoba może mi pomóc i tą osobą była Effy, napisałam jej sms żeby jak najszybciej przyszła na zajęcia. Nie mogłam wejść w takim stanie na zajęcia więc poszłam do szatni żeby trochę ochłonąć, przyłożyłam głowę  do zimnej szafki i zamknęłam oczy, to było za dużo. 
- Pieprzony gej - szepnęłam pod nosem, na te słowa poczułam silny ucisk na ramieniu natychmiast się odwróciłam i stanęłam oko w oko z Oliverem który był ode mnie wyższy i silniejszy. 
- Powtórz - warknął łapiąc mnie za ramiona i mocno ściskając sprawiając mi przy tym ból. 
- Pieprzony gej - powiedziałam ostrzej a on uderzył mną o szafki cały czas trzymając za ramiona.
- Spróbuj komuś o tym powiedzieć..- wysyczał mi prosto w twarz przy okazji spluwając, skrzywiłam się z obrzydzenia. 
- Powiedzieć o tym że lubisz wsadzać swojego kutasa do dupy Harrego..? Stary wszyscy już o tym wiedzą - usłyszałam pewny siebie głos Effy . 
Chłopak mnie puścił a ja osunęłam się na ziemię, schowałam głowę w swoich ramionach a kolana podciągnęłam pod głowę. 
- Nie wierzę ci - usłyszałam głos Olivera na co podniosłam głowę. 
Przyciskał za szyję Effy do ściany i groził jej na co ona wywracała tylko oczami, cenię ją za tą odwagę. 
- Wiesz takiego bezmózga pokocha drugi bez mózg którym jest Styles - powiedziała cicho, wiedziałam że w mówieniu przeszkadza jej ręa Olivera która zaciskała się na jej szyi. 
- Co może wiedzieć o  tym taka szmata..? - zapytał a ona tylko się uśmiechnęła, zaczynało brakować jej oddechu. 
Nagle do sali wszedł Maxxi na którego Oliver nie zwrócił uwagi, chłopak podszedł do niego i postukał go po ramieniu gdy ten się odwrócił Maxxi uderzył go z pięści w twarz. Effy została puszczona i choć miała trudności z oddychaniem stała z podniesioną głową, spojrzała na bijących się chłopaków i się uśmiechnęła, Maxxi uratował Effy  i bije się za Effy i Effy jest z tego zadowolona taka jest kolej rzeczy. 
Gdy Maxxi skończył go okładać Oliver wybiegł  z sali trzymając się za nos. Effy uśmiechnęła się pokrzepiająco i podeszła do mnie pokazując Maxxiemu pięć palców  co pewnie oznaczało że przyjedzie do niego za 5 minut. 
- Wszystko dobrze..? Co za głupie pytanie przecież wiem że nie -  powiedziała siadając obok mnie i  wytarła moje łzy. 
- Mój chłopak okazał się gejem - powiedziałam przez łzy, a ona mnie przytuliła. 
- Wygarnęłaś mu choć..? - zapytała z nadzieją. 
-  Trochę tak, Ale ty zrobiłabyś to lepiej. Effy ty jesteś odważna ty nie boisz się niczego dlaczego ja się boję..? - zapytałam wycierając skrawkiem bluzki łzy. 
- Selena Odwaga to nie brak strachu lecz uczucie że jest coś ważniejszego niż strach. Ja też się boje ale wiem że ten strach minie -powiedziała dziewczyna wstając wyciągnęła do mnie rękę -Będziesz się trzymać. 
Pokiwałam głową i wstałam poprawiając bluzkę, dziewczyna ścisnęła moją dłoń i wyszła a ja za nią nie miałam zamiaru wracać na zajęcia i nie mam zamiaru tam w ogóle wracać. 
-  Selena żyjesz jakoś.? - zapytał mnie Maxxi który znalazł się obok mnie. 
- Effy już poszła - powiedziała odwracając wzrok, chłopak złapał mnie za ramię lecz delikatniej niż Oliver. 
- Pytam się o ciebie. - odwróciłam się w jego stronę, popatrzyłam mu w oczy i zachwyciłam się ich błękitnym kolorem.
- Jak mogę żyć jeśli okazało się że mój chłopak jest gejem a był ze mną tylko po to żeby go nie podejrzewali. Pieprzonym gejem - powiedziałam i znów  z moich oczu popłynęły łzy. Maxxi nic nie mówiąc objął mnie a ja zamknęłam oczy wdychając jego zapach, pachniał perfumami i czymś słodkim staliśmy tak dopóki się nie uspokoiłam. 
- Ale nie zareagowałabyś tak mocno gdyby się okazało że zdradza cię z dziewczyną prawda - zapytał patrząc mi w oczy, speszyłam się i spuściłam wzrok nie odpowiedziałam - Nie wiem co boli cię bardziej to że zdradził czy że okazało się że jest gejem.
- Że jest gejem jasne..?!! Czuję się gorsza bo wybrał jakiegoś pedała zamiast mnie.. - krzyknęłam na niego a on nic nie odpowiedział tylko pokiwał głową. 


- Trzymaj się Gomez i powiedz Effy że spotykamy się po szkole.- powiedział i odszedł. 
  
Pewnie zastanawiacie się czy boli mnie to że Effy zawsze jest na pierwszym planie.? Boli mnie to strasznie bo ja często jestem niewidzialna ale ona taka jest nie stara się a ma wszystko co chcę gdy ja muszę na to ciężko pracować. Dlaczego się przyjaźnimy.? Bo Effy pod tą warstwą obojętności, zła i zimna jest naprawdę dobrą przyjaciółką jej słowa mogą naprawdę dodać ci sił i zawsze możesz na nią liczyć. 



*
Wchodziłam właśnie na boisko gdzie mamy mieć ostatnią lekcję W-F, na środku boiska stała Effy i Harry którzy zaciekle się kłócili a obok nich zebrał się spory tłumek gapiów, najdziwniejsze było to że Luke chłopak którego Effy nie trawi trzyma ją za ramię. Jak najszybciej do nich podeszłam by usłyszeć ich rozmowę. 
- Nie będziesz mi rozkazywał pieprzony pedale - krzyknęła moja przyjaciółka a wszyscy popatrzyli na Harrego. 
- Jestem kapitanem drużyny więc chyba mogę - powiedział unosząc wysoko głowę. 
- Jedynie co możesz to wsadzać w dupę - warknęła dziewczyna plując mu pod nogi. 
- Co ty możesz wiedzieć..?! - zapytał z ironią. 
- To że jesteś gejem..!! - krzyknęła dziewczyna a uśmiech Harrego zniknął. 
- Nie będziesz w drużynie za swój nie wyparzony język - warknął chłopak na co Effy zrobiła się czerwona. 
- Jestem najlepsza..!! - krzyknęła a Luke złapał ją za ramię i nadgarstek. 
- Najwidoczniej nie - usłyszałam irytujący głosik Jade. - Jeżeli wyleciałaś z drużyny a jeżeli wyleciałaś to musisz ćwiczyć na w-fie.
- Nie wtrącaj się dziwko - warknęła Effy w stronę Jade. 
- To przykre Effy będziesz musiała pokazać swoje pocięte nóżki i posiniaczone rączki - powiedział Harry z wyższością.  Na te słowa Effy się na niego rzuciła, a Jade widząc to też się dołączyła. Musiałam jej pomóc niewiele myśląc rzuciłam się na plecy Jade i zaczęłam ją okładać po głowie. 
- Zostaw moją przyjaciółkę  szmato..! - dziewczyna mnie z rzuciła i zaczęłyśmy się okładać pięściami. 

Do bijatyki dołączył się najpierw Oliver który uderzył Effy w plecy na co rzucił się na niego Luke, później Tomilson, Horan, Irwin jej brat Calum i Carolin rzuciła się w tłum ciał. Z przeciwnej strony rzucili się kumple Harrego i parę kumpli Olivera a do tego Perrie i Michael. Za bardzo nie wiedziałam co się dzieje bo byłam zajęta ciągnięciem za włosy Jade. Musieliśmy przerwać gdy na boisko wybiegła wicedyrektorka i pan z w-fu, zaczęli nas rozdzielać i wysyłać do gabinetu dyrektora. Gdy siedzieliśmy czekając aż z gabinetu wyjdzie Styles oceniałam stan moich przyjaciół.  Effy miała rozciętą wargę i brew, z nosa Caroline lała się krew a Niall i Louis mieli parę siniaków na twarzy i rozcięte kostki. Przerażając było to że się uśmiechali i to szczerze. 
- To było epickie - powiedział Louis rozkładając się na krześle. 
- Oliver dostał tyle razy po pysku że już się nie uśmiechnie - powiedział Ashton, zauważyłam że Luke siedział w ciszy obok Effy nawet na nią nie patrząc. 
- Selenka zadziwiłaś mnie tym że się dołączyłaś. - powiedział Horan, jego z naszego grona najmniej lubię ale  muszę go tolerować bo kręci z Effy trochę bardziej.
- Co wy się tak z tego cieszycie.? - zapytałam ignorując jego słowa. 
- Effy cię nie wtajemniczyła.? - zapytał ponownie Horan a ja popatrzyłam pytająco na przyjaciółkę. 
- Byłam pewna że w to nie wejdzie - powiedziała Effy wzruszając ramionami. 
- W co.? - zapytałam już zdenerwowana. 
- Musieliśmy sprowokować do kłótni Harrego i Effy ale on sam zaczął więc to mieliśmy z główki. Effy krzyknęła że jest gejem ale nikt nie chciał jej uwierzyć dlatego Ashton kazał im zobaczyć że jeśli Effy się na niego rzuci pierwszy do pomocy się rzuci jego zabawka Oliver i miał rację. Teraz wszyscy wiedzą że są gejami i nie będą mieć życia za to co zrobili tobie i Effy. - powiedział Louis. 
- Jak zwykle Effy - wymsknęło mi się na co wszyscy skierowali we mnie swoje spojrzenie. 
- Co powiedziałaś..? - zapytała Effy obojętnym tonem. 
- Że mogliście mi powiedzieć - powiedziałam modląc się w duchu żeby uwierzyli. 
- Słyszeliśmy Selena. Ale nie wiem czy ty słyszałaś że to było dla ciebie - powiedziała Effy ściągając nogi z Nialla, przełknęłam głośno ślinę. 
- Dziękuje - wyszeptałam zasłaniając się włosami, Effy wzruszyła ramionami i znów położyła nogi na Nialla i zapaliła papierosa. 
- Pani Selena i Effy oraz pan Luke i Niall do dyrektora.- powiedziała sekretarka a nasza czwórka podniosła się z foteli i weszła do środka. 

- Prosze prosze panna Effy to chyba już 2 raz w tym tygodniu - powiedział dyrektor a  Effy uśmiechnęła się i usiadła na fotelu. 
- Panna Selena to nie spodziewane - powiedział dyrektor wskazując mi drugi fotel. Miał rację nigdy nie trafiłam do dyrektora i nigdy nie dostałam uwagi. 
- Horan to codzienność i..mój syn - powiedział dyrektor z rozbawieniem, wszyscy po za Effy popatrzyliśmy na Luka a on tylko powiedział. 
- Hej tato - i usiadł obok Nialla. 
- No dzieciaki powiedzcie mi czemu zaatakowaliście Harrego..? - zapytał dyrektor. 
- Bo jest pieprzonym wykorzystującym dziewczyny gejem. - powiedziała bez skrupułów Effy. 
- Effy nie tolerujesz gejów..? - zapytał z widocznym rozbawieniem dyrektor. 
- Mam wielu przyjaciół homoseksualistów. Nie toleruje pieprzonych kłamców - powiedziała dziewczyna pochylając się w stronę dyrektora. 
- Rozumiem. - powiedział dyrektor a ja  przestałam go słuchać. Effy kogoś toleruje.? Effy nie toleruje ludzi a co dopiero gejów. To było dziwne i czemu ja nie znam tych znajomych..?  Niall lekko mnie szturchnął a ja wróciłam do rzeczywistości. 
- Dobra Harry dostał 3 tygodnie kozy po lekcjach. A ty Effy z Lukiem macie 4 tygodnie w soboty   za to Selena i Niall tydzień w piątek i czwartek. Do widzenia - powiedział a my wyszliśmy z gabinetu. 
Effy spojrzała na zegarek.
- Fuck! Muszę lecieć na spotkanie z Maxxim..
A ja poszłam do domu jak zwykle sama. 



wtorek, 17 czerwca 2014

Day 001 ~

                             P.O.V. Effy 


Obudził mnie mój "Kochany" braciszek skacząc na mój brzuch, skrzywiłam się próbując zepchnąć ale to nic nie dawało. 
- Calum idioto złaź ze mnie - krzyknęłam ostatni raz próbując go zepchnąć i udało mi się. 
Chłopak upadł na ziemię z głośnym jękiem, nie zwracając na niego uwagi wstałam z łóżka i poszłam do łazienki którą z nim niestety dzieliłam. 
Z odrazą po patrzyłam  na parę bokserek leżących na umywalce..zawsze tak jest..zawsze..!! 
Krańcem jego szczoteczki wyrzuciłam jego bieliznę na korytarz i tak się złożyło że poleciały prosto na jego twarz ponieważ tędy przechodził. 
- Idiotka - powiedział gdy zamykałam drzwi.
- Kretyn..!! - odpowiedziałam mu i zaczęłam szczotkować zęby przypatrując się swojej twarzy która była nie szczególna. Proste brązowe włosy do ramion, ciemne oczy i trochę piegów nie ma się czym tu zachwycać. Jestem koszmarnie chuda, ponieważ jeszcze 2 miesiące temu trafiłam na oddział z powodu anoreksji ja na szczęście z tego wyszłam ale moja przyjaciółka nie.. 
Z moich rozmyśleń wyrwało mnie walenie w drzwi i wściekł głos Nicolasa.
- Effelin ile do cholery siedzisz w tym jebanym kiblu..!! Nie tylko ty kurwo mała żyjesz w tym domu. Jak tylko wyjdziesz z tego kibla to obiecuję ci  że mordy swojej nie poznasz..!! - na jego wrzaski zamknęłam oczy. 
Panie i panowie oto Nicolas Hood mój ojczym..tak można powiedzieć bo ojczym nie traktuje swojej córki jak szmaty, i kurwy w jednym. Podziękowałam sobie że wczoraj zostawiłam tu ubrania do szkoły, szybko w nie wskoczyłam i przeczesując włosy stanęłam na parapecie i zeskoczyłam na schody pożarowe które były od lat moim wyjściem do szkoły,  którymi zbiegłam na sam dół gdzie już czekał mój brat z torbą. 
- Dzięki - powiedziałam zakładając ją na ramię, za śmietnika wyjęłam swoją deskorolkę i poczekałam aż on wyjmie swój rower. 
Mieszkaliśmy w zapuszczonej dzielnicy nowego yorku w malutkim mieszkanku które również było zapuszczone z powodu ojca alkoholika ale mimo to chodziliśmy do jednej z najlepszych szkól  w tym mieście. 
Dlaczego..? Moja kochana mama założyła za mnie i za mojego przyrodniego brata pieniądze w tej szkole. Miły gest ale milszy by był gdyby mnie nie zostawiła z nim ale ona myślała tylko sobie zresztą jak zwykle..
Przed moimi oczami pojawiła się ręka Caluma a ja odskoczyłam do tyłu, na co ten idiota się roześmiał. 
Nie odzywając się do niego ruszyłam na swojej desce wzdłuż ulicy. 

Gdy weszłam do szkoły od razu z bratem skierowaliśmy się w stronę naszych przyjaciół. 
Przytuliłam się na powitanie do Nialla i Zayna do tego pierwszego trochę dłużej bo uwielbiałam tego Irlandczyka.
- Co tam słychać..? - zapytała Selena z szerokim uśmiechem, popatrzyłam na jabłko które trzyma w dłoni.
- Nic ciekawego właśnie kończę piosenkę a ty zamierzasz to zjeść..? - zapytałam z nadzieją na co ona się roześmiała i całe jabłko wrzuciła do kosza obok, pamiętacie jak mówiłam o przyjaciółce anorektyczce.? 
Oto ona..! Panna Selena Gomez która bierze jedzenie przykłada sobie pod nos i później wyrzuca by sprawdzić swoją silną wolę. Selena boryka się z anoreksją już dobry rok ale jej zdaniem jest za gruba by mieć anoreksję, nie ma racji bo choć nie jest chudsza ode mnie ( ja miałam anoreksję 3 lata). 
- Mogłabyś dać mi - powiedział urażony Niall on uwielbia jedzenie i denerwuje go to u Seleny że ciągle je wyrzuca. 
- Daj spokój - powiedziałam mu szeptem, i mocniej wtuliłam się w jego tors, chłopak bez słowa objął minie i położył głowę na moim ramieniu. 
- A wiecie że dzisiaj jest jakieś zebranie w porze lunchu.? - zapytała lub bardziej stwierdziła Carolin. 
- I tak mnie tam nie będzie - powiedziałam równo z Niallem. 
- A dlaczego.? - zapytał Calum na co ja przewróciłam oczami. 
- Muszę poćwiczyć przed dzisiejszymi zajęciami to nowa piosenka i nie do końca opanowana - powiedziałam wzdychając, odwróciłam głowę w stronę Nialla co było trudne bo chłopak wciąż trzymał mi ją na ramieniu. 
- A ty dlaczego.? - zapytałam lub bardziej wyszeptałam do jego ucha. 
- Podobnie nowa piosenka - powiedział. Dalszą część rozmowy przerwał nam dzwonek. 
Wszyscy skierowaliśmy się do sali od chemii, a ten przedmiot zwiastował nie szczęście ponieważ dopiero zaczynamy nowy rok a pani Kamilton jeszcze bardziej mnie nienawidzi ponieważ niechcący wybuchłam schowek na preparaty jak łokciem strąciłam jakiś tam azotan a on zrobił bumm..!!! 

Choć były 3 minuty po dzwonku a połowy klasy nie było a druga część siedziała już w ławkach panna Kamilton zobaczył mnie.
- Panno Hood jak zwykle spóźniona - powiedziała wrednie się uśmiechając postukała swoim piórem w biurko piórem mówiąc.  - Dopiero zaczęliśmy nowy rok szkolny a ty już załapujesz spóźnienie. 
- Pani Kamilton w regulaminie pisze że spóźnienie można dać uczniowi jeśli w przeciągu 10 minut nie znajdzie się w sali a jak widzi panie minęły.- teatralnie popukałam palcem po tarczy zegarka - minęły 3 minuty odkąd weszłam do klasy. 
Pani Kamilton zrobiła się na twarzy, i zaczęła coraz głośniej uderzać piórem  o biurko. 
- Zatem niech panie znawczyni pójdzie na koniec klasy i usiądzie z panem Irwinem i zacznie uważać na lekcji - wysyczała przez zęby a ja posłusznie poszłam usiąść obok nieznajomego chłopaka. 
- Cześć jestem Effy Hood - powiedziałam siadając obok niego położyłam przed siebie książki razem ze swoim notesem na teksty piosenek odwróciłam się w stronę chłopaka. - znana jako wybuchowa dziewczyna.
- Bo jesteś taka fajna.? - zapytał unosząc brwi a ja się roześmiałam. 
- Bo wybuchnęłam schowek na preparaty - powiedziałam wzruszając ramionami na co chłopak ledwo powstrzymał się od wybuchnięcia śmiechem. 
- Jak ci si to udało..?  - zapytał patrząc na tablice.
- Strąciłam jakiś preparat z półki a to coś wybuchło jak wyszłam..upss - powiedziałam otwierając swój notes. 
- A  tak przy okazji jestem Ashton członek drużyny Futbolowej - szepnął ponieważ pani Kamilton się na nas patrzyła zresztą jak cała klasa.  
- Fajnie - powiedziałam krótko i zabrałam się do ulepszania mojej piosenki, chemia mnie nie interesowała ale miałam głowę do tych wszystkich wzorów i obliczeń więc nie miałam z nią problemu ku nieszczęściu pani Kamilton. 


Nie mam pojęcia jakim cudem ale minęły już 3 lekcje chemia, historia i angielski teraz zaczynam tą fajniejszą część dnia czyli zajęcia artystyczne. Muszę poćwiczyć moją piosenkę o  której ciągle nawijam ponieważ jest ona dla mnie bardzo ważna. Wchodzę do sali od muzyki gdzie wszędzie walają się instrumenty i widzę tam Luka najlepszego na świecie Hemmingsa który jak  zawsze gra jakąś melodie bez słów. 
- Cudowne..możesz teraz wyjść..? - zapytałam teatralnie klaszcząc. 
- Nie nie mogę ale tobie to polecam - powiedział nie patrząc na mnie.
- A co Michael pieprzy kolejną laskę a ty go kryjesz..? - zapytałam rozglądając się po sali, na moje słowa Luke głośniej uderzył o struny. - A może sam czekasz na swoją Jade..? 
 Chłopak wstał i w szybkim tempie do mnie podszedł, staliśmy w twarzą w twarz tylko aby tak było musiałam stanąć na palcach i zadrzeć głowę wysoko.
- Odpieprz się od nich ok..- powiedział przez zaciśnięte zęby - A gdzie twój kumpel Tomilson znowu na oddziale..? 
- Nie mój kumpel Tomilson siedzi sobie w schowku na szczotki i jak zwykle o tej godzinie pieprzy twoją dziewczynę  a ona tylko jęczy i jęczy i jęczy bo muszą się wyrobić do końca przerwy. Mój przyjaciel jest uczynny bo wiesz daje ludziom dobrze bo ty nie potrafisz - powiedziałam uśmiechając się szyderczo to co powiedziałam było prawdom, mój kumpel pieprzył się z moim wrogiem ale chodziło tylko o sex o nic więcej więc czemu nie..?
Luke wydawał się wściekły złapał mnie za nadgarstki i przyszpilił do ściany, bolało ale nie chciałam dać mu satysfakcji.
- Kłamiesz - warknął mi do ucha a jego oddech wywołał gęsią skórkę.
- To idź sprawdź schowek 13 obok ręczników - powiedziałam i włożyłam całą siłę jaką mam na wypowiedzenie tego zdania, chłopak mnie puścił i wyszedł.
Poprawiłam swoje włosy i usiadłam na krześle z gitarą, odtworzyłam w głowie słowa i moja ręka uderzyła o struny dość energicznie bo taki był początek.  W słowa piosenki włożyłam całą swoją siłę i emocje i gdy piosenka spowolniała przestałam grać to jest ten moment który mi nie wychodzi, jest to chwila wytchnienia której nie posiadam.
 - Nie złe ale koniec nie jest twój - usłyszałam za sobą znajomy głos.
- Co masz na myśli i  niby dlaczego mam cię słuchać.? - zapytałam odwracając się w stronę Luka.
- Bo wiem coś o tym gdy chcesz przez piosenkę wyrazić siebie a nie możesz się do końca odkryć bo prawda jest zbyt straszna. - powiedział  ponuro Luke - a ten koniec daj po prostu jeszcze raz refren.

I wyszedł zostawiając mnie oniemiałą.  Co to miało znaczyć. Czy on  w ogóle to powiedział..? Byłam naprawdę zdziwiona ale wróciłam do piosenki i zrobiłam tak jak kazał. Ale piosenka brzmiała jakbym coś chciała w niej ukryć ale może to dodawało jej jakieś magi.  Chciałam jeszcze raz powtórzyć nuty ale zadzwonił dzwonek i musiałam iść do sali, pozbierałam swoje rzeczy i wyszłam. Byłam ciekawa czy Luke przyłapał Jade czy jednak nie bo może Tomilson szybciej skończył, jak na moje żądanie podbiegła do mnie Jade West z rozwaloną fryzurą i wściekłym spojrzeniem.
- Ty szmato - wysyczała a ja uśmiechnęłam się niewinnie poprawiając gitarę na ramieniu.
- O co chodzi kochana? - zapytałam na co ona prychnęła, naprawdę miałam ochotę wybuchnąć śmiechem ale się powstrzymywałam ponieważ chcę kontynuować tę grę.
- Powiedziałaś Lukowi co robię z Tomilsonem..- powiedziała pociągając za skrawek mojej koszuli.
- Po pierwsze nie dotykaj mnie. Po drugie chyba zasługiwał na prawdę co nie..? - odsunęłam się od niej o krok a ona zacisnęła swoje dłonie w pięści.
- Nie wpieprzaj nosa w nie swoje sprawy Hood bo możesz go stracić - tupnęła głośno nogą i odeszła a jej zielone włosy podnosiły się i opadały złowieszczo z każdym korkiem.
Wzruszyłam ramionami i weszłam do klasy gdzie wszyscy już siedzieli, jak zwykle wszystkie spojrzenia skierowały się w moją stronę ze wszystkich stron słyszałam szepty.

To ona wydała Lukowi Jade i Tomilsona
Jak myślisz Tomilson jej wpierdoli..? 
Nie to przecież jego oczko w głowie
Jade jej nie popuści. 
Może była zazdrosna.
Ta przecież każdy musi być jej . 

Przewróciłam oczami i podeszłam do szepczącej grupki, dziewczyny natychmiast zamilkły.
- Jeżeli chcecie gadać o  mnie to może pogadajcie o tym ze mną..? Więcej informacji - powiedziałam zdejmując gitarę z ramienia, dziewczyny się skrzywiły i odwróciły w stronę panny Mikelson która już stała na scenie.
- Kochane dzieciaki mieliście miesiąc na napisanie piosenki i dziś nadszedł dzień by ją zaprezentować. Zaczynamy według dziennika - i zeskoczyła ze sceny.
 Oczywiście pierwsza weszła Amanda która miała piosenkę o tym że jest piękna. Piosenka Brytanii była o tym jak krew ocieka po jej rękach , inne piosenki również były beznadziejne  o banalnej tematyce, siedziałam na krześle i zniesmaczona kręciłam głową.
Na szczęście nadeszła kolej Nialla i wiedziałam że to będzie coś cudownego bo on kocha muzykę i traktuje ją na poważnie. Wyszedł na scenę a światła przygasły był tylko on i gitara jego osobny cudowny świat.
Wszyscy zamilkli i oczekiwali jak zaśpiewa piosenkę.
Piosenka był tak prawdziwa a on dał ponieść się emocją co sprawiało że wyszło genialnie, cały tekst był o tym że czasami człowiek jest niewidoczny a czasami świeci się bardziej niż słońce ale tylko w złych momentach.

Po nim przyszła kolej na mnie, weszłam na scenę na której został Niall jak zawsze będzie mi grał melodie a wtedy będę mogła bardziej skupić się na  tekst cie podałam mu nuty i stanęłam przed mikrofonem.
Objęłam go dwiema rękami i zagwizdałam krótką melodię by zwrócić na siebie uwagę i  sprawdzić dźwięk.
Po chwili usłyszałam pierwsze nuty mojej piosenki, zamknęłam oczy i zaczęłam śpiewać to co leżało mi w sercu.

Putting my defenses up 
Cause I don't wanna fall in love 
If I ever did that, I think I'd have a heart attack 

Never put my love out on the line 
Never said "yes" to the right guy 
Never had trouble getting what I want 
But when it comes to you I'm never good enough 

When I don't care 
I can play 'em like a Ken doll 
Won't wash my hair 
Then make 'em bounce like a basketball 

But you make me wanna act like a girl 
Paint my nails and wear high heels 
Yes you make me so nervous that I just can't hold your hand 

You make me glow 
But I cover up, won't let it show 
So I'm putting my defenses up 
Cause I don't wanna fall in love 
If I ever did that, I think I'd have a heart attack 
I think I'd have a heart attack 
I think I'd have a heart attack 

Never break a sweat for the other guys 
When you come around I get paralyzed 
And every time I try to be myself 
It comes out wrong like a cry for help 

It's just not fair 
Pain's more trouble than love is worth 
I gasp for air 
It feels so good, but you know it hurts 





Otworzyłam oczy i zobaczyłam że wszyscy mi się przyglądają a po chwili rozległy się brawa. 

  Reszta dnia minęła spokojnie, skończyłam lekcję poszłam do Seleny i do wieczora uczyłyśmy się na diagnozę z Historii a gdy wróciłam do domu od razu poszłam spać. 

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Prolog ~

                     Niby zwykła nudna szkoła....
                                 Niby przeciętni uczniowie... 
                                                             Niby  zwykłe życie... 


W liceum Avalon wszystko jest możliwe.
 Możesz stać się gwiazdą ale możesz stać się też wygnańcem.
 Nie pozorna historia 8 uczniów którzy dowiedzą się co to miłość, ból, szczęście, cierpienie.
Co znaczy oddać za kogoś wszystko, jednak czy ich życie to sielanka..?
 Właśnie nie..każdy ma inny problem z którym też musi się zmagać a niektórzy nawet kilka.
Anoreksja
Przemoc w rodzinie
Bulimia
Notoryczne cięcie
Uzależnienie
Depresja..i wiele innych.

Życie zwykłych uczniów nie jest tak łatwe jakby się wydawało.
 Ale oni jednak robią coś co kochają - grają, śpiewają i tańczą to coś co ich wszystkich łączy.

Jednak jak w każdej historii nie może zabraknąć złych postaci a w naszej historii trafiło się ich  nawet 4.
Rywalizacja
Poniżanie
Szydzenie

Czy coś ich połączy..?
Czy jeden konkurs i wspólne marzenie ich pogodzi..?

Sama nie wiem..ale jedno jest pewne. Ta historia  będzie ciekawa..